Jedyne, czego nie potrafię zrobic, to cofnąć czasu.
RSS
niedziela, 28 czerwca 2015

Po ślubie. Cudownym, udanym wydarzeniu. Piękna Para Młoda. Wspaniała uroczystość w kościele. I WSPANIAŁE wesele do białego rana. Do 6-tej. Tylko dlatego, że trzeba było przygotować salę na kolejne wesele trzeba było wyjść. Wszyscy cudownie się bawili. W pewnym momencie nikt nie siedział przy stole tylko się bawił.


Jeszcze kawaler:

Przed ślubem i po błogosławieństwie:

 

W kościele:

Po:

 

I podziękowanie dla Rodziców:

 

Macho :)


Byłam sama. Bez osoby towarzyszącej. Bez ślubnego, bez M. I dobrze. Nie było udawania, spięcia, żenady. Tylko radość i spokój.

Bartosz mieszka u Rodziców Gabi. Tylko do końca października, bo wtedy powinni dostać klucze od mieszkania i być może święta spędzą w swoim mieszkaniu.

Na szczęście nie straciłam z Nim kontaktu. Dzwoni codziennie, a jeśli nie ma telefonu to jest na pewno sms. Mam nadzieję, że będzie to naszym zwyczajem.

I NAJPIĘKNIEJSZE PODZIĘKOWANIE.

Nie było osoby, która nie miałaby łez w oczach.

Jestem naprawdę szczęśliwą Mamą.

 

Tagi: syn ślub
17:23, bez44
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 maja 2015

Do ślubu Bartosza mniej niż dwa tygodnie. Trwają ostatnie przygotowania, ustalenia. Wczoraj byłam z Gabi i jej mamą w domu weselnym, w którym będzie przyjęcie.Całkiem nieźle nam się rozmawiało i mam nadzieję, że dalej tak będzie. Bartosz spędził ostatnie dwa dni na swoim wieczorze kawalerskim. Powoli się zbiera i myślę, że będzie gdzieś koło 14. Za tydzień przewozi większość swoich rzeczy do Gabi, bo tam będą mieszkać do czasu odbioru własnego mieszkania. Ja przygotowuję rzeczy dla nich (agd itp.), które zabiorą ze sobą.

Za mną rozmowa ze ślubnym. Cóż, usłyszałam, ze "oboje na to zapracowaliśmy". Pewnie tak. Jedno jest pewne - nigdy nikt nie będzie dla niego tak ważny, jak jego syn i każdego patrzy poprzez niego. Nie słyszałam "może zastanów się jeszcze; porozmawiajmy; może spróbujemy". Myślę, że czeka, aż się wyprowadzę. Gdzieś w głębi duszy liczyłam, że coś powie. Jak zwykle nic.

Po raz kolejny zacznę życie. Bartek mi powiedział: "Mamuś, Ty się boisz życia". Może tak jest. Może, a raczej na pewno chcę, żeby mieć kogoś bliskiego przy sobie z kim mogę rozmawiać, kto mnie przytuli, obejmie. Będzie się smucił razem ze mną i odganiał chmury. Kto będzie się cieszył razem ze mną. Z kim ja mogę się cieszyć, pomagać mu. Dla kogo będę ważna.Jako kobieta.Myślę, że żadna nie chciałaby usłyszeć od swojego męża, że "moi rodzice są najważniejsi i ważniejsi od Ciebie". 

Wakacje sama? Kiedyś musi być pierwszy raz. Wychodzi jednak moja  introwertyczność. Brak kręgu znajomych, przyjaciół. 

Za dwa tygodnie kończę studia podyplomowe. Jak to ja - wszystko zaliczone na 5, bo jak inaczej. Najlepsze jest to, że na zakończenie pójdę od razu po weselu :). Nie wiem, jak ja to przeżyję. Jednak muszę. Rodzice są do końca wesele i nie zawiodę Bartosza. Będę. Potem niedziela na odespanie.

Będzie mi Go brakowało na co dzień. Naszych rozmów, złości, kłótni, "mamoooooooooooo". Lecz tak musi być. Taka jest kolej rzeczy. jedno jest pewne - mam w Nim oparcie. Gdziekolwiek będzie.

piątek, 01 maja 2015

W poniedziałek, 27 kwietnia.

Zakładki:
Lubię zaglądać
Miejsce tysiąca drzwi i jednego klucza
Moje szczęścia
Papkin
Życie i Oczekiwanie

Virtual Pet Cat for Myspace
ministat liczniki.org
free counters PustaMiska - akcja charytatywna