Jedyne, czego nie potrafię zrobic, to cofnąć czasu.
RSS
sobota, 02 sierpnia 2014

W związku z tym, że dzisiaj troszkę wcześnie dzień zaczęłam (pobudka B. – mimo, że zarzekał się, że sam się obudzi…) i udało mi się przegonić lenia, który rozrósł się w mnie rano – poszłam na spacer z kijkami. Przeszło 9 kilometrów: polami, łąkami, między czworobokami kukurydzy, które stoją, jak karna armia. Chłód, cisza, przelatujące ptaki albo siedzące skulone w kulkę na drutach. Czuć już jesień, która powoli, powoli nadchodzi. Korale jarzębiny już są czerwone, zboże w większości ścięte, a pola już zaorane.

Poranna mgła również ma swój urok (jak nie trzeba jechać do pracy :) ).

Wróciłam po 1,5 godzinie. Lepszy humor, inne spojrzenie na świat. Coś w tym jest, że takie „bieganie” wciąga. No i wreszcie minęłam graniczne/magiczne 6 km/godzinę: taką miałam średnią prędkość.

No i poranne zdjęcia ( nie mogłam się oprzeć koniczynie – bajeczny dywan):

 

 

Tagi: ja
18:09, bez44
Link Dodaj komentarz »

31 lipca, po południu, z Fb dowiedziałam się, że nie żyje pani Dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Iwoniczu – Zdroju. B. był tam 7 miesięcy – od grudnia 2010 do czerwca 2011 i pracował, jako wolontariusz, będąc Tam. Napisałam mu sms i…decyzja od razu: jadę na pogrzeb. Pogrzeb w sobotę, o 10 rano. Nie wiem, czy zamieniał się z kimś w pracy, czy miał po prostu wolne, ale przez moment nie zastanawiał się. Wiedział, że pojedzie. Bo tak trzeba, bo…taki jest. Otrzymał dobroć, ciepło i chociaż tyle teraz może zrobić. Zdecydował, że pojedzie sam – beze mnie, bez G. Bo w jakiś sposób to jego świat. Świat, który on dobrze zna i rozumie.

 Wstał dzisiaj 0 4.30; kawa, prysznic. Droga - co najmniej 3 godziny jazdy.

Wszyscy byli zaskoczeni, że chciało mu się przyjechać. Poznali go i jego dawni podopieczni, i osoby tam pracujące. Chociaż, jak mi mówił, niektórzy go nie poznali. Bo teraz jest szczupły; bo biała koszula, ciemne spodnie, czarny krawat, a nie dres i luz. Bo teraz jest WOLNYM CZŁOWIEKIEM.

Nie znam wielu ludzi, którzy swój wolny czas dają komuś innemu; towarzyszą mu w ostatniej drodze, chociaż ostatni raz widziało się tę osobę przeszło 3 lata termu.

Zaskoczył mnie. Pozytywnie. Cieszyłam się jego radością ze spotkania z tymi ludźmi, z tego, że tak jest odbierany.

Jestem DUMNA Z NIEGO.

Tagi: ja syn
17:40, bez44
Link Dodaj komentarz »

Jak mnie szlag nie trafi z kredytem MdM to będzie cud. Rozgrywki, brak przepływu informacji między bankiem a deweloperem może doprowadzić do szału.

25 lipca minął termin wpłaty kolejnej transzy. Warunkiem przelewu transzy (zgodnie z umową notarialną) jest zaangażowanie określonej wielkości procent budowy. Teraz miało być 50%. Przedstawiciel banku zawsze chodzi do dewelopera i sprawdza, jak to wygląda. Niestety - 25 lipca nie było wykonania prac w 50 procentach, więc nie ma przelewu transzy. Kolejna wizyta w poniedziałek – jest ok. Może być przelew. Lecz, żeby bank uruchomił przelew to kredytobiorca=B. musi napisać pismo z prośbą do dewelopera, aby przesunął termin płatności kolejnej transzy. Owszem, deweloper przesunie termin, ale musi wiedzieć, do kiedy. Znowu telefon do banku; bank nie wie, do kiedy, bo: potrzebuje 5 dni na załatwienie całej sprawy, a zostanie ona uruchomiona, gdy deweloper prześle pismo wyrażające zgodę na przesunięcie terminu płatności. No, żeż qrwa… W czwartek myślałam, że szlag mnie trafi. Deweloper zawalił, bo nie wykonał planu; bank nie przeleje transzy, bo nie ma pisma od dewelopera. A między nimi – kredytobiorca. Wreszcie przyszło pismo, ale…za opóźnienie przelania transzy będą naliczone odsetki. Jeśli jeszcze raz taki numer wyjdzie po stronie dewelopera, to już inaczej zacznę z panią rozmawiać.

Na razie 2 miesiące (niespełna) względnego spokoju.

A miało być prosto.

Tagi: bank ja syn
17:25, bez44
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Zakładki:
Lubię zaglądać
Miejsce tysiąca drzwi i jednego klucza
Moje szczęścia
Papkin
Życie i Oczekiwanie

Virtual Pet Cat for Myspace
ministat liczniki.org
free counters PustaMiska - akcja charytatywna