Jedyne, czego nie potrafię zrobic, to cofnąć czasu.
RSS
czwartek, 18 sierpnia 2011

Do K. wracam codziennie koło 17-18 i, prawdę mówiąc, nie mam na nic siły. Kuchnia idealnie wysprzątana; nie widać obiadu dla mnie (a stałam „przy kuchni” kilka godzin w sobotę – ale, jak widać, zostawienie obiadu dla żony przerasta niektórych), a na pytanie „jesteś głodna?” odpowiadam – „nie”. Jakoś nie chce mi się przygotowywać dla siebie. Psychicznie mi się nie chce, chociaż może to brzmi idiotycznie.

Wczoraj „zasłużyłam” na małe przytulenie – no tak, wiadomość o „złośliwym Obcym” nie jest wiadomością; wiadomość o mastektomii – tak. A może ja się czepiam?? Pewnie tak. Bo czuję się, jak zamrożony sopel. Lekkie stuknięcie i rozsypię się.

B. był wczoraj u pani kurator. Wyjaśnił wszystko, przeprosił jeszcze raz na „dzień dobry” i jest dobrze.

Dzisiaj jestem ostatni dzień w pracy przed urlopem. Urlopem, który będzie zajęty myślami o Mamie, o Rodzicach; codziennym kontaktem. Niby odpocznę. Niby..Zupełnie inny urlop niż do tej pory. Krótszy, w cieniu choroby Mamy, lekkiej niepełnosprawności Taty, małżeńskiej ciszy. Lecz wiem, że nie jestem sama. I nie będę.

środa, 17 sierpnia 2011

Rak złośliwy. Przerzuty do węzłów chłonnych. Mama zdecydowała się na mastektomię. Nie ma innego wyjścia. Jutro operacja.

A ja znowu dziękuję J. za pomoc, za ciepło, za to, że JEST.

M. - że potrafi postawić do pionu; że nie boi się mojego humoru, ropzaczy, smutku i wie, że jeża można przytulić.

A ja? Ja muszę mieć siły. Znowu.

wtorek, 16 sierpnia 2011

Mama ma raka złośliwego piersi. Jutro zawożę ją do szpitala. Jutro odwołuję jej kolejną operację na kręgosłup. Od piątku mam urlop. Zaplanowany. Wyjazd w góry. Zobaczę.

Dziękuję J. za ciepło, które mi dał rozmawiając ze mną przez telefon; za natychmiastową pomoc; za dobre słowa, które mnie otuliły.

Dziękuję M. za rozmowę; za to, że postawił mnie do pionu i uśmiechnęłam się, a nie jechałam zapłakana; za to, że potrafił wytłumaczyć; za to, że pokazał przyszłość; za to, co po raz kolejny widziałam w jego oczach.  Za to, że JEST.

A mąż? „przykro mi” usłyszałam – i tyle.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Zakładki:
Lubię zaglądać
Miejsce tysiąca drzwi i jednego klucza
Moje szczęścia
Papkin
Życie i Oczekiwanie

Virtual Pet Cat for Myspace
ministat liczniki.org
free counters PustaMiska - akcja charytatywna