Jedyne, czego nie potrafię zrobic, to cofnąć czasu.
RSS
wtorek, 26 maja 2009

I za nami.

Wszystko poszło ok. Tak bardzo, bardzo się cieszę i jestem NAPRAWDĘ DUMNA Z SYNA!!!

Dał sobie świetnie radę – i przez cały rok, i na finiszu.

Prezentacja poszła dobrze. Maleństwo odpowiedział świetnie na wszystkie pytania, ale cóż z tego L. Komisji nie spodobała się kompozycja prezentacji – z grzeczności nie piszę, kto ją robił – i obcięła 5 punktów. Ale 75% w zupełności zadowoliło Chłopca.

No i ma WAKACJE!!!

Najdłuższe wakacje w życiu, bo do października, kiedy to zacznie studia. Kierunki już mu się powoli klarują – i całe szczęście. Snu mi to z powiek nie spędza, ale chciałabym wiedzieć, co Maleństwo chce studiować. W czerwcu idzie do pracy – czeka teraz na potwierdzenie, czy to, o czym myśli, spełni się. Może popracuje dwa miesiące. Nie byłoby źle.

Fakt – nie wypocznie, ale za to ZAROBI!!!!,  a dwa miesiące wakacji i tak będzie miał nadal przed sobą. I wspólne wakacje z dziewczyną….

Jeszcze tylko dwa nieprzyjemne wyjazdy do K. i koniec sprawy. Mam nadzieję…………

 

A ja?? Ja ma dzisiaj Dzień Mamy. Rano Chłopiec obudził mnie uśmiechem na twarzy przynosząc mi herbatę do łóżka. Kąpiel z ogromną ilością piany miałam już przygotowaną. Kochane Dziecko! Udał mi się Syn. Jestem taka szczęśliwa i dumna, że Go mam.

Jest moją radością w życiu, słońcem, promykiem w ponury dzień.

 Jestem Naprawdę Szczęśliwą Mamą.

 

Rano czekały  na mnie kwiatki. Nie od Maleństwa - to wiem. Domyślam się, że to Duszek je kupił, a dostanę je od pasierba. Zupełnie niepotrzebny gest. Zalatuje fałszem na kilometr. Pasierb NIGDY nie dawał mi kwiatków na Dzień Matki – bo i dlaczego??  Nie powinien Duszek tego robić. Chciał dobrze, a mnie jest aż mdli od tej obłudy i zakłamania. Może to dziwnie zabrzmi, ale zmącił mi MÓJ dzień. Po cholerę ten gest? Fałszywy, aż do bólu. Trudno.

Mam Syna, który mi rozjaśnia każdy dzień.

Jestem NAJSZCZĘSLIWSZĄ MAMĄ NA ZIEMI.

KOCHAM CIĘ SYNECZKU.

środa, 13 maja 2009

Matura pisemna z języka angielskiego na poziomie rozszerzonym – wg Maleństwa – koszmar, horror. „Mamuś – w życiu nie słyszałem tylu przekleństw na 1 m2”.

Ale powinno być około 50%. Chociaż zdecydowanie liczył(liczyliśmy) na ciut więcej. Życie. Wczoraj usłyszałam opinię od kompetentnej osoby, że z roku na rok matura z języka angielskiego jest coraz trudniejsza. Jakieś pocieszenie J

Natomiast z geografii – SUPER! Powinno być minimum 70% - oczywiście maturę Chłopiec zdawał na poziomie rozszerzonym. Przyszedł tak bardzo zadowolony do domu, że radością było patrzeć na niego. Dzień wcześniej powtarzał jeszcze materiał z kolegą, a gdy go zawoziłam do szkoły do przeglądał „Vademecum z geografii”. I co?? – powtarzane rzeczy były na maturze. Dziękuję! – wiadomo Komu.

Chichot losu był taki, że tematem wiodącym był…. Świętokrzyski Park Narodowy.

Bez komentarza.

Wczoraj Maleństwo zdawał ustnie język angielski. Prawdę mówiąc liczyłam na stuprocentowy wynik – było 90%. Jestem trochę rozczarowana – i Maleństwo wie o tym.

Odniosłam zresztą wrażenie, że sam nie był zadowolony z tego wyniku. Lecz jak sam przyznał – „nie siadły” mu tematy i „zawiesił się”.

Ale i tak jest to jeden z trzech najlepszych wyników w klasie i mocno powyżej średniej. GRATULACJE.

Teraz jeszcze prezentacja 19 maja i KONIEC MATURY. Temat Chłopiec ma bardzo wdzięczny: „Motyw kota w literaturze i innych dziedzinach sztuki" (omów temat odwołując się do wybranych przykładów)”.

Prezentacja praktycznie gotowa, tylko trzeba DOCZYTAĆ!!! literaturę, nauczyć się płynnie mówić i zgrać to wszystko z pokazywanymi slajdami. No i oczywiście – sensownie odpowiadać na pytania szanownej komisji egzaminacyjnej. Nie przerasta to Maleństwa.

Wszystko zależy tylko i wyłącznie od niego.

POWODZENIA!!!

wtorek, 05 maja 2009

Wczoraj Maleństwo pisał język polski. Jak na razie jest bardzo zadowolony.

Opowiadał mi, że gdy zobaczył tekst do zadań zamkniętych to pomyślał, że widzi starą maturę, którą kiedyś już robił w ramach ćwiczeń. Znał po prostu tekst; czytał go kiedyś.

Gdy się zastanowił, to okazało się , ze czytał go Tam. Przypadek? Los? Zbieg okoliczności? Czasami sama nie wiem co myśleć.

Zwłaszcza, że w sobotę Chłopiec oglądał sam z siebie „Pana Tadeusza”, a na maturze był temat z epopei: Charakterystyka porównawcza Zosi i Telimeny.

Dziękuję dobrym Duchom, Aniołom za opiekę nad Maleństwem.

Dzisiaj zdaje język angielski za poziomie rozszerzonym. Nie wiem dlaczego, ale jestem dziwnie spokojna, chociaż z drugiej strony, żołądek ściska mi niepokój.

Jeszcze w piątek bardzo ważny egzamin- geografia na poziomie rozszerzonym.

 A potem tylko ustne.

Zakładki:
Lubię zaglądać
Miejsce tysiąca drzwi i jednego klucza
Moje szczęścia
Papkin
Życie i Oczekiwanie

Virtual Pet Cat for Myspace
ministat liczniki.org
free counters PustaMiska - akcja charytatywna