Jedyne, czego nie potrafię zrobic, to cofnąć czasu.
RSS
środa, 22 kwietnia 2015

 

Mama odeszła w Wielką Niedzielę, 5 kwietnia. W dniu swoich 76 urodzin.

Zbierałam się do Niej, do Hospicjum, w którym była od 31 marca. Nie zdążyłam. Odeszła o 9 rano. O godzinie, o której zawsze budziła Tatę…

To takie symboliczne dla mnie, dla nas.

Prawdę mówiąc, nie bardzo potrafię się pozbierać. Pracuję, uczę się, marudzę, napisałam pracę dyplomową. Brakuje mi odreagowania. Zwykłego przytulenia się i płaczu. Płaczu co sił. Żeby wreszcie to zrzucić z siebie.

Nie otrząsnęłam się z jednej śmierci, a tu druga. W przeciągu 2,5 miesiąca odeszli Rodzice.

Ciężko i trudno było towarzyszyć Mamie w jej odchodzeniu. Musiałam być silna, chociaż widziałam, jak walczy o każdy oddech, jak słabnie z każdym dniem. Nie wiem czy nas widziała w sobotę, dzień przed swoim odejściem. Patrzyła na każdego z nas – na mnie, na Brata, Bratanka, Bartusia. Lecz nie wiem czy nas widziała. Ból tłumiony morfiną, brak sił. Kto nie przeżył odchodzenia bliskiej osoby – nie zrozumie. Pozostali wiedzą o czym piszę.

Na ślubie Bartosza nie będzie nas dużo z rodziny. Zastanawiam się czy iść ze ślubnym i wszystko we mnie mówi „nie”. Widząc jego zachowanie w stosunku do mnie, do Bartka w czasie uroczystości pogrzebowych i potem….To było tak niskie i niesmaczne, że nie warto o tym pisać.

Najważniejsze, że Bartosz zamknął za sobą dokładnie przeszłość. Koniec. Kropka. Zapłacone wszystko. I jest to jedyna osoba, którą znam, jaka odpokutowała uczciwie za to, co zrobiła. Teraz do przodu.

A ja?? Ja dzięki Rodzicom mam przystań. Mam wyjście, z którego skorzystam. Chociaż to takie wokół mnie wszystko pokręcone. Lecz dam radę

 


 

Tagi: ja rodzice
20:56, bez44
Link Komentarze (2) »
Zakładki:
Lubię zaglądać
Miejsce tysiąca drzwi i jednego klucza
Moje szczęścia
Papkin
Życie i Oczekiwanie

Virtual Pet Cat for Myspace
ministat liczniki.org
free counters PustaMiska - akcja charytatywna