Jedyne, czego nie potrafię zrobic, to cofnąć czasu.
RSS
sobota, 26 kwietnia 2014

Dzisiaj i wczoraj w pracy. Spotkanie w bardzo wąskim gronie; kilka telefonów, żarty, śmiech. Czekanie na cokolwiek. Nie było. Rozżalenie, smutek, złość, rozmowa.

Ślubny oczywiście nie zadał pytania, jak mi minął dzień. Po co?? Ale dzisiaj była róża, korale, które wybrałam na Targach Wielkanocnych i pastylki miętowe. Życzenia - nawet nie pamiętam jakie...

Bukiet róż od B. Życzenia od Rodziców i prezent na konto. Zero życzeń od Brata. Po co??

W pracy poblokowali nam w internecie prawie wszystko, przy czym mają jakiś dziwny "klucz blokowania". Teatru"STU" nie otworzę, natomiast pozostałe teatry w K. - tak. Zablokowane strony do polskiego radia, do każdego radia; portale społecznościowe już od dawna niedostępne. Możemy słuchać komercyjnego radia, które nadawane jest przez głośniki, tylko, że nie lubimy tego radia. No i trzeba coś wymyślić. Blox.pl zablokowany, ale blogi na innych portalach można spokojnie czytać i otwierać. Ktoś nie lubi Gazety Wyborczej?? 

I cisza. Wszechogarniająca cisza, która zabija. 

Tagi: ja
21:48, bez44
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Kawa, śniadanie, książka. Tak było rano. Potem wyjazd do moich Rodziców. Bardzo się ucieszyli, bo gdyby nie ja i B. to święta spędziliby sami. A nawet starszym ludzim, a może przede wszystkim im, byłoby smutno.

Najperw zmiana obrusa na stole (okazało się potem, że od rana byl to już trzeci :) ), potem obiad, rozmowa o mieszkaniu B., o tym, jak mnie się układa - nieukłada. Małe sprzątanie po obiedzie. Rodzice położyli się a ja z B. poszłam na spacer. J. totalnie zamknięte - z wyjątkiem kościoła i dwóch "Żabek", no i lodziarni. Usiedliśmy na ławce na Rynku, pogadaliśmy, pośmiali, a gdy nas wiatr dokładnie już przewiał na każdą stronę - powrót do domu. Oczywiście z pysznymi lodami w wafelku. I znowu totalne lenistwo, powolne rozmowy, ciasto, kawa, cin cin. Kto głodny zaglądał na lodówki i brał to, na co miał akurat ochotę.

Wróciłam z B. po "Ranczu". Ślubny już był. Wytrzymałam godzinę czekając na pytanie z jego strony, jak minęły mi dwa dni. Nie usłyszałam, więc ja zadałam to pytanie. "Na myciu garnków i marnie". I koniec. Zero pytania w drugą stronę. Choćby z grzeczności. I nawet nie jest mi już przykro, bo wiem, że jego zainteresowanie moją osobą jest zerowe.

Na moment wpadł brat do Rodziców. Myślałam, że przyjdą wszyscy, chociaż na moment. Mieszkają bardzo blisko. Ale nie. Cóż. Przykro było Rodzicom, bo chociaż przez moment chcieli mieć córkę i syna koło siebie. Lecz ja już dawno dałam sobie spokój z wychowywaniem dorosłych ludzi.

Słońce. Książka. Może kawa. 

niedziela, 20 kwietnia 2014

Wczoraj również tak było, tylko, że niestety koło 13 pogoda diametralnie się zepsuła i nic nie wyszło z zaplanowanego spaceru. Może dzisiaj będzie inaczej, lecz będzie to spacer w J. 

Wczoraj wieczorem B. pojechał spotkać się z kolegami i w efekcie znalazł się w Zakopanem. Młodosć.

Czas dla mnie to czas książki, spokoju, nadrobienia zaległości filmowych. 

I "niespodzianka": siedzę i oglądam "Żonę doskonałą" z Catherine Deneuve i słyszę, jak otwierają się drzwi i odjeżdża samochód. I co? Pasierb wrócił od swojej ciotki. Trochę ro dziwne, bo mieli razem spędzać święta, Ślubny tam został - chyba. Może pasierb nie mógł przeżyć, że nie może grać w krasnoludki lub inne stwory, bądź oglądać "Buffy - postrach wapmirów". W każdym razie - jest. 

Dla B. również ta sytuacja jest dziwna. A może czepiamy się?

Na razie słońce, kawa. Potem ciąg dalszy dnia. 

Tagi: ja
08:55, bez44
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2
Zakładki:
Lubię zaglądać
Miejsce tysiąca drzwi i jednego klucza
Moje szczęścia
Papkin
Życie i Oczekiwanie

Virtual Pet Cat for Myspace
ministat liczniki.org
free counters PustaMiska - akcja charytatywna