Jedyne, czego nie potrafię zrobic, to cofnąć czasu.
RSS
piątek, 12 kwietnia 2013

I mały B. przestaje być powoli „małym B.”, chociaż dla mnie, mimo, że ma 1,90 m wzrostu i niemało wagi :) zawsze będzie B-em.

Dzisiaj zaczyna wstęp do swojego nowego życia.

12 kwietnia 2013 roku Maleństwo oświadcza się swojej dziewczynie. Zaprosił przyjaciół, bardzo bliskich znajomych – z gimnazjum (tak, tak), liceum, AGH i UJ, z pracy – do „Noise Club”. Blisko 40 osób. Zamówił bukiet z 30 róż, loże, szampany. Dziewczyna nic o tym nie wie. Będzie to dla niej totalna niespodzianka.

A  po 21-szej, Maleństwo oświadczy się (oczywiście elegancko się ubrał) wręczając jej pierścionek.

 

Jestem szczęśliwa. Nie tylko dlatego, że robi to, co zaplanował (powoli, skutecznie), ale dlatego, że wiem, że wychowałam, dobrego, fajnego i w jakiś sposób mądrego Młodego Mężczyznę.

Sam wszystko wymyślił, zorganizował, zapłacił. Pytał mnie tylko, czy tak może być, gdy wpadł na taki niekonwencjonalny sposób oświadczyn. Miłe.

 I znowu powtórzę – jestem dumna z Niego.

Tagi: syn
20:02, bez44
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 08 kwietnia 2013

Pasierb na kolejne święta nie ruszył swojego pokoju. Firanki, zasłony wiszą od wiosny ubiegłego roku. Tatuś nie reaguje. W sumie mógłby mu posprzątać - nie miałabym nic przeciwko temu.

Tak to wygląda na co dzień. I niech nikt mi nie mówi, że to normalne mieszkać i siedzeć w czymś takim CODZIENNIE.

Aha - pasierb ma 26 lat. 

Tagi: pasierb
11:12, bez44
Link Komentarze (2) »

Długo nie pisałam. Fakt. Święta minęły, zima zaczyna powoli mijać. Może mnie po prostu zamroziło?? A tak naprawdę to powoli stawiam na swoim, forsuję mniej lub bardziej udanie swoje zdanie.

Wielka Sobota – święcenie koszyczka pod Bazyliką Mariacką. Jak co roku, od lat (też musiałam na swoim postawić, bo Ślubny zawsze jeździł na wieś, gdzie przyjeżdżał ksiądz, który machnął kropidłem i było po wszystkim) idę ze Ślubnym, żeby posłuchać, co ma do powiedzenia ojciec Leon Knabit, proboszcz Bazyliki, Anna Dymna. Jest ciekawie, radośnie, inaczej. W tym roku kardynał chyba zaczął wcześniej święta, gdyż miał duży problem czy święcić będzie pokarmy czy potrawy. A potem nie bardzo umiał „wyplątać się” z działalności św. Franciszka, jako opiekuna zwierzątek. Jak zaczął mówić o ochronie przyrody, środowiska to zaplatał się jak koszyk wiklinowy. Goście, turyści na pewno solidnie zostali poświęceni wodą – mam obawy, co do koszyczków, lecz było przynajmniej inaczej.

Pogoda nie zachęcała do spacerów po Ryku, wśród straganów. Było po prostu zimno.

Wieczorem – wizyta u siostry Ślubnego. Było sympatycznie do momentu, gdy nie usłyszałam swojego imienia źle wypowiadanego przez niego. Myślałam, że się przesłyszałam – ale nie. Powtórzył jeszcze dwa razy. Jeżeli chciał dokuczyć – udało mu się. Powiedziałam po powrocie, co myślę na ten temat i usłyszałam, że jestem przewrażliwiona. Może. Ale takie mam imię i jeśli przez 10 lat nie sprawiało mu problemów, to nie powinno też teraz.

Niedziela – wizyta u moich Rodziców. Pasierb na szczęście został – w sumie nie dziwię się, bo powiedziałam Ślubnemu (tak, jestem wredna), co myślę na temat wyjazdu jego syna do J. Było wyjątkowo sympatycznie. Przyjechał też brat z rodziną i po raz pierwszy od dłuższego czasu normalnie udało nam się porozmawiać. Gdy przyjechaliśmy, Maleństwo wziął się od razu za odśnieżanie u Dziadków. W zimie nie było tyle śniegu. Koszmar. Łopata, odśnieżarka. Święta nie święta, ale wyjechać z garażu trzeba.

Poniedziałek – dziki luz. Odpoczynek, książka, lenistwo. Śnieg za oknem.

B. mnie zaskoczył, że chce oświadczyć się swojej dziewczynie. Ma pomysł „jak” i Gdzie”. Na szczęście nie jestem w angażowana. Kupił śliczny pierścionek z białego złota i diamentami. Za swoje. Miłe.

No i rozmowa, że chce się wyprowadzić. Ok. Ma się skończyć kurator (13.06) i ma w lipcu zamknąć 2 rok. Nie ma problemu – sama pomogę szukać mieszkania. Przy czym opcja kupna nadal jest aktualna. Ślubny nic nie wie. „O dzieciach nie rozmawiamy” – to jego motto. Całe szczęście, że w tym wszystkim nie jestem sama. To jednak ważne wydarzenia dla mnie, dla B. i potrzebują porozmawiać o tym. Czasami potrzebuję rady, a czasem tylko wysłuchania. To tak dużo.

Tagi: ja
11:02, bez44
Link Komentarze (2) »
Zakładki:
Lubię zaglądać
Miejsce tysiąca drzwi i jednego klucza
Moje szczęścia
Papkin
Życie i Oczekiwanie

Virtual Pet Cat for Myspace
ministat liczniki.org
free counters PustaMiska - akcja charytatywna