Jedyne, czego nie potrafię zrobic, to cofnąć czasu.
RSS
czwartek, 31 grudnia 2009

Chyba ściągnęłam Go myślami.

Koło 19-tej maleństwo zadzwonił do mnie z Rabki z pytaniem, co słychać, jak się czuję i co robię. Dla mnie to niesamowite uczucie. Chłopak przeszło dwudziestoletni, prawie mężczyzna ( a właściwie już mężczyzna) znajduje 5 minut, żeby w sylwestrową noc zadzwonić do mamy. Od razu mi lepiej i powoli wychodzę z mojego Rowu Mariańskiego. (Sprawdzałam biorytm – fatalny!!! Siąść i płakać, i dokładnie taki mam nastrój).

Porozmawialiśmy, pośmialiśmy się i pożartowali. I po raz kolejny cichutko sobie mówię: „dobrze wychowujesz i wychowałaś Syna. Trzymaj tak dalej”.

Też sylwestrowo, ale troszkę inaczej. Po „Kronice” była rozmowa z profesorem Zbigniewem Nęckim. Powiedział fajne słowa:

Aby nowy roku był:

A – atrakcyjny

B – bezpieczny

C – czuły

D – dostatni

E – energetyczny.

Mądre słowa, które warto sobie przypominać w czasie nadchodzących dni.

A postanowienia noworoczne? Postawić sobie oczywiście przed sobą, ale żeby były realne. I jak nam się uda chociaż 50%, albo nawet 25% zrealizować to już będzie dobrze.

Ale postawmy sobie te wyzwania i marzenia.

Wczoraj Maleństwo pojechał z dziewczyną i kolegami z roku na Sylwestra do Rabki. Oczywiście brakuje mi Go. Jego uśmiechu, trzaskania drzwiami, tupotu stóp po schodach.

Zawsze, gdy wyjeżdża zalęga się we mnie strach. Strach, że coś mu się stanie; że nie zobaczę Go długo. To uczucie nie opuszcza mnie od 30 lipca 2008 roku. Od dnia, w którym skończył się mój, jego, nasz koszmar.

Wiem, że nie mogę go kontrolować, być tak strasznie nadopiekuńcza. Lecz z drugiej strony jest moim jedynym synem i boję się o niego, jego życie, przyszłość. Już raz go straciłam na dziesięć długich miesięcy i ta rozłąka cały czas tkwi we mnie. W styczniu na pewno pójdę do psychologa, żeby mi pomógł poradzić sobie z tym strachem. Bardzo trudno tak się żyje.

Cieszę się równocześnie, że ma tak wielu znajomych, kolegów, wypróbowanych przyjaciół.

Dostaje także kartki, listy, telefony STAMTĄD, od ludzi, którzy mu pomogli, gdy TAM był. Sama nie wiem, co o tym myśleć. Cieszę się, że pamiętają go, że jest dla nich kimś wartościowym. Bo wiem, że radują się jego sukcesami i trzymają za Niego kciuki, i chcą, żeby szedł dalej, jak najdalej od tego miejsca. A z drugiej strony obawa czy nie będzie miał kłopotów.

Ot, matczyne rozterki.

Sylwester. No i co z tego? Data jak każda inna. Że kończy się stary rok i zaczyna nowy?? Kończy się grudzień i zaczyna styczeń. Tak, jak co miesiąc ostatni dzień miesiąca przechodzi w pierwszy dzień kolejnego. Dla mnie żadna zmiana. Jeszcze ta szaroburość za oknem. Nie mam wrażenia, ze zamykam za sobą jakiś okres i wchodzę w nowy, lepszy. Każdy życzy dobrego, spokojnego roku. Ile w tym szczerości, a ile zwykłego banału? Umknęła za mnie radość życia. Zakładam, że to efekt depresji zimowej, złego samopoczucia. Brakuje mi również znajomych. Zwykłych znajomych, kolegów, przyjaciół (tu już za daleko poszłam w marzeniach), z którymi moglibyśmy iść na zabawę, do knajpy, albo po prostu posiedzieć przy lampce wina i pogadać. Tak wyszło. Szkoda. Najgorsze jest to, że nie mam pomysłu jak to zmienić. Z jednej strony chcę, a z drugiej boję się, że nie zostanę zaakceptowana. A poza tym, jak to zrobić?? Wyjść na ulicę i krzyczeć: „szukam przyjaciół”?? Idiotyzm. Może coś się zmieni w kolejnych miesiącach.

Sobie i Maleństwu życzę pozytywnego rozwiązania spraw do dzisiaj nierozwiązanych.

Sobie – przynajmniej 10 kilogramów mniej, uśmiechu, radości w życiu, dumy z Syna, żebym mogła na Nim zawsze polegać i żeby nie zawiódł mojego zaufania.

Duszkowi – rozumu w ocenie własnego syna.

Nam – miłości, czułości, kochania, przyjaźni.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Zakładki:
Lubię zaglądać
Miejsce tysiąca drzwi i jednego klucza
Moje szczęścia
Papkin
Życie i Oczekiwanie

Virtual Pet Cat for Myspace
ministat liczniki.org
free counters PustaMiska - akcja charytatywna