Jedyne, czego nie potrafię zrobic, to cofnąć czasu.
RSS
niedziela, 24 lutego 2013

Wydawało mi się, że będę silniejsza po zabiegu. W końcu był to zabieg w znieczuleniu miejscowym; cały czas byłam świadoma tego, co się dzieje (zwłaszcza, jak przestało działać znieczulenie – oj, podżyłam); dwóch bardzo dobrych chirurgów. Lecz jednak… Trochę pochodzę, jakieś pranie w „łapkach” i mam dość. Maleństwo się śmieje, że już wróciłam do zdrowia, bo już Go truję :) Ale widzę, że jest zadowolony.

Patrząc na Niego widzę swoją pracę. Wiem, w którym momencie zawaliłam, że za bardzo zaufałam. Lecz teraz staram się to wyprostować (zresztą życie samo go wyprostowało). Będąc w szpitalu nasłuchałam się o synach, którzy
nic nie robią, nie pomagają. Ale – przecież to rodzice, matka, ojciec na to
pozwolili. Tak wychowali. Nikt inny. Wiem, że rozmowa bardzo dużo daje – obojętnie, jaka: na żywo, przez smsy, przez fb. Rozmowa. Mówienie o tym, co mi się nie podoba, ale bez słów „to nie wypada”. Chwalenie za dobre, za sukcesy. Wskazywania kilku różnych dróg do wyboru. Rozmowa o codziennym życium sprawach. Nie musiałam prosić Maleństwa, żeby przyszedł do mnie po pracy. Zapytał tylko, czego mi brakuje. Nie marudził, że
ma mi przywieźć książki przed pracą, mimo, że musiał się mocno sprężyć, żeby zdążyć.

To od nas – rodziców, mam, ojców (w zależności, kto wychowuje, bo różnie teraz jest) zależy, jaki będzie młody człowiek, a potem dorosły mężczyzna. Kto i co będzie dla niego ważne.

Patrząc na Maleństwo widzę, że poszło mi w niektórych dziedzinach całkiem nieźle. Szkoda tylko, że nie jest taki pilny, jak mamusia :). Lecz nie można mieć wszystkiego, a sesja zdana i to najważniejsze. I codzienne pytanie – w czym Ci pomóc mamuś??

 

Wczoraj była pani kurator. Ręce opadają, jaka ta kobieta jest głupia, bo inaczej nie mogę już powiedzieć. Ma telefon do Maleństwa, a po raz któryś przychodzi bez zapowiedzi (wolno jej tak oczywiście) i jest zdumiona, że go nie ma, dodając zdanie później "aha, jest w pracy". Trafiła na ślubnego, który wił się jak piskorz, bo niewiele wiedział o tym, co działo się w życiu B. "O dzieciach nie rozmawiamy" - to jego zdanie. Jeszcze trochę - do 13 czerwca - i koniec pani kurator.

sobota, 23 lutego 2013

Już po. W domu, w łóżku. Zmyty szpital – jego zapach, nastrój. Żyję, chociaż poziom adrenaliny miałam wysoki.

W poniedziałek odbiorę wypis i wtedy się dowiem ile mam wolnego. Na razie idzie po mojej myśli, więc…

Maleństwo był u mnie codziennie. Ślubny też. Do tego telefony i smsy od Maleństwa, jak się czuję. Kochanego mam Syna. Wychowałam fajnego Mężczyznę – niech mu to zostanie.

Na razie tylko łóżko. Nabieram kolorów. Wydaje mi się, że jestem silna, lecz tylko mi się wydaje.

 

 

Maleństwo po sesji. Do przodu. Wszystko zdane.

wtorek, 19 lutego 2013

Czuję się jak zamrożony słupek. W środku sparaliżowana ze strachu. Nie myślę.

Brakuje mi mężczyzny do ktorego mogłabym się przytulić, ktory by mnie tylko i aż objął. Bo nic więcej nie potrzebuję. A jakiś ogromny deficyt Mężczyzn koło mnie. Albo są tylko wtedy, gdy jest wszystko dobrze. Taki na pogodę. Na niepogodę - ooo, to już nie. Albo taki, który wszystkich dookoła kocha bez wyjątku, i dla każdego jest cudowny... Potem tylko wypomina z czego musiał zrezygnować.

Spakowana, spaknikowana czekam na jutro.

Maleństwo ma 3/4 sesji za sobą. Jeszcze jutro ostatni egzamin.

A ja przypadkiem (bo tym razem mi nie zależało) wygrałam.



Tagi: ja szpital
20:09, bez44
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Zakładki:
Lubię zaglądać
Miejsce tysiąca drzwi i jednego klucza
Moje szczęścia
Papkin
Życie i Oczekiwanie

Virtual Pet Cat for Myspace
ministat liczniki.org
free counters PustaMiska - akcja charytatywna