Jedyne, czego nie potrafię zrobic, to cofnąć czasu.
RSS
wtorek, 31 stycznia 2012

Boję się. Zwyczajnie, po ludzku, po babsku boję się. Dzwonki i alarmy rozbrzmiewają w mojej głowie, jak wtedy, gdy B. szedł na „urodziny” w 2007 roku. Coś nie daje mi spokoju. Zrezygnowałam już z chwil dla siebie, z czasu, który miał być tylko dla mnie, ale po powrocie do K. rozdzwoniły się z
jeszcze większą siłą. Czuję się tutaj jak w złym, niedobrym miejscu dla mnie. Jakby miało stać się coś złego, co dotnie mnie, mojego Syna. Boję się bardzo o B. Pojechał do teatru i, mimo, że można było jeszcze, nie odpowiedział na smsa. Boję się. Może minie do jutra. Może. Teraz tęsknię za ciepłymi, męskimi ramionami, które by mnie utuliły, przytuliły i ochroniły przed światem i całym jego złem. Nie ma ich..

Dzisiaj był Międzynarodowy Dzień Przytulania. I co z tego??

niedziela, 29 stycznia 2012

Dobrze, piszę, chociaż nie bardzo mi się chce. Ale obiecałam.

Już mi się nie chce wywijać sztandarem, że za chwilę skończę 50, bo i po co?? Widzę, jaka jestem, jak na mnie reagują, a uwierzyć w siebie muszę sama. W siebie i swoją wartość.

W sobotę byłam na filmie „O północy w Paryżu”. R E W E L A C J A!!!! Najchętniej poszłabym jeszcze raz, a na pewno kupię film. Wspaniała muzyka, uliczki Paryża, atmosfera i urok filmu. „Każdy chce coś zmienić w swoim życiu”. Cały czas jestem pod wrażeniem tego filmu, a gdy teraz przeglądnęłam opinie to okazało się, że nie tylko na mnie wywarł tak ogromne wrażenie. Muszę bardziej zainteresować się filmami Woody’ego Allena. Warto.

W sobotę również, przy bardzo wydajnej pomocy M. udało mi się zwyciężyć oporność służbowego laptopa. Nie miał ochoty łączyć się z domową siecią. Dopiero M. krok po kroku, spokojnie, pozwalając sobie przerywać, gdy czegoś nie rozumiałam, wytłumaczył, wyjaśnił i…zadziałało. Rzadko spotykam się z takim spokojem w tłumaczeniu. Osobiście znany nauczyciel akademicki, czyli mąż, nie ma absolutnie takiej cierpliwości – trzeba wysłuchać do końca, a potem ewentualnie zadawać pytania. A słuchać należy w nabożnym skupieniu.

Wspaniała sobotnia wiadomość: B. zdał w zerowym terminie „Naukę administracji” – jako jeden z nielicznych. I nawet 3,5 mnie uszczęśliwiło, czemu dałam wyraz okrzykiem radości.

A tak to………………………….moje, nie powiem. Tajemnic uczucia nie będę zdradzała.

12 dni.

środa, 25 stycznia 2012

na kanapie, z laptopem na kolanach i..."umieram". Wizyta u lekarza + "natura"=fatalne samopoczucie. Jutro dzień urlopu, który zamierzam spędzić rozczulając się nad sobą. Bo jak nie ja, to kto?? Muszę tylko zaopatrzyć się  w pudełko lodów czekoladowych, może pyszne wafelki i...cierpimy. A w zasięgu ręki bateria tabletek przeciwbólowych. Szkoda tylko, że nikt nie poda mi herbatę, chociaż, gdy zamknę oczy to....widzę Go - kochającego, uśmiechniętego, całego dla mnie. Nie ma jak pomarzyć. To zawsze jest i nie boli.

W sobotę idę na film Woodego Allena "O północy w Paryżu". Mąż zaoferował  dzisiaj, że mnie zawiezie, potem pojedzie zatankować auto i przyjedzie po mnie. Zgodziłam się, znając wcześniejsze Nasze ustalenia. 

A w marcu, dokładnie 18, w Filharmonii Krakowskiej wystąpi Chór Aleksandrowa. Znając zamiłowanie męża do Rosji i jej kultury zaproponowałam, że będzie to prezent dla niego. Po czterech dniach dopytywania z mojej strony usłyszałam wreszcie - "idziemy". Ja chyba nadal jestem nienormalna. Równoległe życie, kiedyś mnie dobije. 

I niespodziewanie zostało tylko 16 dni, gdy wstąpię do Klubu 50. 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
Zakładki:
Lubię zaglądać
Miejsce tysiąca drzwi i jednego klucza
Moje szczęścia
Papkin
Życie i Oczekiwanie

Virtual Pet Cat for Myspace
ministat liczniki.org
free counters PustaMiska - akcja charytatywna