Jedyne, czego nie potrafię zrobic, to cofnąć czasu.
RSS
wtorek, 31 maja 2016

18 maja 2016 roku rozwiodłam się. 

 

niedziela, 26 lipca 2015

...dobiega końca.

Słodki spokój, luz. Słońce, leżak, książka. Obiad z bratem, a na deser lody. Kawa. Koło mnie motyle, trzmiele szukające nektaru w kwiatach. I do tego świergot wróbli (tam, gdzie mieszkałam w Krakowie nie było w ogóle wróbli), sikorek. Od czasu do czasu głośny wrzask zdenerwowanej sroki. Nawet słychać piejącego koguta, gdzieś tam, za płotami.

Dobry spokój.

Tagi: ja
19:00, bez44
Link Komentarze (1) »

Małe wspomnienie NAJWSPANIALSZEJ UROCZYSTOŚCI.


23 lipca minął miesiąc od mojej wyprowadzki. Jeden telefon, dwie moje wizyty w Krakowie. I tyle. Jak widać, żadnemu z nas nie brakuje drugiej strony. Ja mam spokój psychiczny, a on swojego syna na temat, którego już nic nie mówię.

Za miesiąc będę na urlopie. Krynica, a potem nie wiadomo co i gdzie. Jedno jest pewne. Nudzić się nie będę. I może okazać się, że od 1 września Mężczyzny nie będzie koło mnie, tak, jak jest teraz. Postawiłam warunek i tym razem nie zmienię zdania. Wszystko rozumiem, lecz mnie też trzeba zrozumieć. Jestem zmęczona tym wszystkim. Nie jest to łatwe.

Tydzień temu byli u mnie Bartosz z Gabi i ich przyjaciel. Grill, rozmowy, żarty, obiad, mały spacer. Było po prostu dobrze.


Jedno jest miłe dla mnie – codziennie rano, gdy Bartosz jedzie do pracy to dzwoni do mnie i wracając robi to samo.

Mam teraz dużo czasu dla siebie. Fitness, regularnie kosmetyczka, oczywiście cały czas porządkowanie domu Rodziców. Domu, który brat chce sprzedać, jak najszybciej, a mnie się nie spieszy. Jest mi tu po prostu dobrze. Czuję ich obecność, ciepło. Otulona jestem bezpieczeństwem i wiem, że nic mi się tutaj nie stanie.


Odkryłam Olgę Rudnicką i jej książki. Książki, napisane lekką ręką, troszkę nawiązujące do stylu Joanny Chmielewskiej. Książki, które się dobrze czyta. „Martwe jezioro” i „Czy ten rudy kot to pies”. Cykl o wydawałoby się niemożliwych historiach pięciu Natalii: „Natalii 5”, „Drugi przekręt Natalii” i „Do trzech razy Natalii”.

A teraz.. teraz książki Bogny Ziembickiej. „Wiosna w Różanach” i „Droga do Różan”. O miłości, szukaniu uczucia zawsze dobrze się czyta. Jeżeli oczywiście dobrze jest napisane.

Myślałam, że będąc samą, nie będę gotowała dla siebie. Bo, po co? A jednak. Chce mi się. I NAJWAŻNIEJSZE!!! Kupiłam stół i krzesła do pokoju :)

I wreszcie jem w pokoju, i wreszcie mogę z gośćmi siedzieć w pokoju. Bo w Krakowie – tylko w kuchni. Obojętnie, jaka by nie była uroczystość. Zawsze w kuchni. „Bo przecież najlepiej”. A swoją drogą, przez „naście” lat nie znalazł się czas, chęci na zrobienie tzw. salonu.  A kilka lat temu przestałam inwestować w tamten dom.

Minął czerwiec, powoli mijają upały. Codzienność urozmaicam małymi prezentami dla siebie. Oczywiście związane z kotami.

 

Lub kupując sobie kwiaty.

Na fb jest koleżanka, ze studiów, której Tato był malarzem. Malował portrety, sceny rodzajowe ,martwe natury. Zmarł w 1998 roku (nawet nie wiedziałam) i cała spuścizna przeszła w ręce Doroty i jej mamy. Zamieszcza obrazy na swojej stronie z pytaniem „kto się odnajdzie?”. Odnalazłam się.

 

Tagi: ja
08:39, bez44
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 295
Zakładki:
Lubię zaglądać
Miejsce tysiąca drzwi i jednego klucza
Moje szczęścia
Papkin
Życie i Oczekiwanie

Virtual Pet Cat for Myspace
ministat liczniki.org
free counters PustaMiska - akcja charytatywna