Jedyne, czego nie potrafię zrobic, to cofnąć czasu.
Blog > Komentarze do wpisu

Augustów i reszta

Ostatni tydzień urlopu to Augustów.

Hotel położony między dwoma jeziorami. Cisza, spokój, łabędzie i kaczki pływające po jeziorze i domagające się karmienia; wędkarze łowiący ryby dla sportu, ewentualnie dla kota. Pogoda była taka sobie. W każdym razie nie do ciągłego opalania – o co to to nie. Trudno. Były natomiast wycieczki na rowerze do Augustowa. Mają fantastyczną ścieżkę rowerową wzdłuż Jeziora Necko. Rewelacja.

Wyjazd do Rospudy. Wg mnie mocno przereklamowana w telewizji. Fakt – cudowne miejsce, uroczysko, do którego dojechać można tylko przez las. Cisza, rozlewająca się i wolno płynąca rzeka. Lecz wcale nie dziwię się mieszkańcom Augustowa, że domagają się obwodnicy kosztem niewielkiej części Rospudy. Tam jest istne szaleństwo tirów – jeden za drugim, dzień i noc.

Jak dla mnie – „ekstremalne” pływanie rowerem lub kajakiem po jeziorze. Nie lubię i w związku z tym, Aktualny sam pływał kajakiem po jeziorze.

I wycieczka do Wilna.

Ciekawa, bo nigdy nie byłam. Ale już nie mam ochoty tam jechać. Wystarczy ten jeden raz – nic mnie tam, nie pociąga, nie zauroczyło, jak we Lwowie.

Przejazd przez Niemen i Troki.

Zamek w Trokach jest odrestaurowany, wybudowany praktycznie na nowo, bo tubylcy rozebrali go, gdyż potrzebowali cegieł na własne domy.

Z daleka widać odnowiony Pałac Tyszkiewiczów.

W Trokach ciekawa jest mniejszość karaimska. Najmniejsza z mniejszości. Zresztą w Polsce również karaimi mieszkają w liczbie 123. Charakterystyczne domki z 3 oknami,

a potem smaczne kibiny – pierogi z mięsem, ale z ciasta półfrancuskiego. Pyszne.

W Wilnie – zabytki:

Kościół św. Piotra i Pawła

 

Cerkiew św. Ducha - sanktuarium męczenników Antoniego, Jana i Eustachego, których szczątki już wcześniej były przechowywane w cerkwi.

Katedra wileńska z grobami polskich królów

 

Oczywiście Ostra Brama i moja prywatna, bardzo osobista prośba do Matki Boskiej Ostrobramskiej.

 

I cmentarz na Rossie – zaniedbany, opuszczony, smutny.

Na koniec Wilna - reklama na kiosku ruchu. Kompletnie niezrozumiały język.

W Trokach po raz pierwszy zobaczyłam „brzydkie kaczątko”, czyli młodego łabędzia. Okazało się, że w Studzienicznej, 1,5 km od hotelu pływało całe stadko łabądków. Tak to jest.

środa, 05 września 2012, bez44

Polecane wpisy


Virtual Pet Cat for Myspace
ministat liczniki.org
free counters PustaMiska - akcja charytatywna